Glos wpośród nocy

Kiedy byłem w Szkocji byłem zaskoczony deszczem i mgłą. nie wspominając już o uroczej scenerii i wszystkich starych zamkach porozrzucanych tu i ówdzie. Pewnego dnia gdy przemierzałem pewna ścieżkę, natknąłem się na pewien zamek który wyglądał niezwykle romantycznie. Gdyby wówczas otworzyły się wrota i wyjechałby z nich rycerz, nie zdziwiłbym się wcale. Przypadkiem spędziłem raz nockę w takim zamku, i uwierzcie mi było to doświadczenie przywołujące mrówki na plecach. Udałem się do lóżka które wyglądało jakby należało do samej szkockiej królowej Mary. Od razu prawie zasnąłem. Jednak, obudziło mnie przeczucie ze cos dziwnego dzieje się w pokoju. Zaraz potem byłem pewien ze słyszę rozmowę dobiegającą z pokoju obok. W ścianie widocznie musiała był dziura ponieważ świetnie słyszałem owe glosy. Pierwszy kobiecy powiedział: Przychodzisz do mojego lóżka każdej nocy, lecz nigdy nie czynisz tego co ci karze. Nawet nie zapaliłeś światła jeszcze… Męski glos odrzekł: Chciałbym zapalić światło lecz nie jest to akie proste.
Lecz nawet nie wyjąłeś popiołu – mówił dalej zirytowany kobiecy glos. Ani tez nie pocałowałeś mnie ani nie włożyłeś do lozka termoforu. Nie jesteś ani służącym, ani mężczyzną. Glos męski odrzekł: Na Jowisza, i masz tu całkowicie racje. Ja jestem duchem…

Ostatni test

W końcu George miał opuścić szpital psychiatryczny. Jego leczenie należało do tych długich i bolesnych. Oprócz zastrzyków otrzymywał także wstrząsy elektryczne i dzielnie przetrwał wiele zimnych pryszniców. Teraz wszystko to już było za nim pod warunkiem ze przejdzie ostatni test. Wielki dzień nadszedł i poproszono Georga aby usiadł w fotelu przed dużym tłumem doktorów. Zrobił jak mu kazano, bo czul się nieco zmieszany i nieco nerwowy na myśl co będzie się działo. Pierwszy mówił doktor Brown: A wiec, mój drogi przyjacielu, opowiem ci co się wydarzyło w ostatnia niedziele na jednej z ulic Londynu, a ty mi powiesz co w tym było dziwnego – rzekł poważany psycholog. George kiwnął z akceptacja głową a doktor mówił dalej. Motocyklista zderzył się z autobusem, wyleciał z siedzenia i leżał nieprzytomny na drodze. Pewien członek Armii Zbawienia któremu zrobiło się przykro motocyklisty podniósł jego głowę z ciałem i zaniósł do apteki gdzie kupił środki aby go opatrzyć. Po naklejeniu plastrów w stosownych miejscach, czyli na głowie i na ramieniu oboje udali się do lokalnego baru na partie bilarda. Mam cie! – wykrzyknął George z ulga. To zupełna bzdura. Przecież apteki sa zazwyczaj zamknięte w niedziele, nieprawdaż?

Nie zmarnował czasu

Pani Alma umarła. Sir Jim, jej jedyny syn skontaktował się z agentem ubezpieczeniowym i poprosił o sporządzenie listy wszystkich wszystkich rzeczy które znajdowały się w domy w Burmingham po nieboszczce. Ponieważ był to dom sporych rozmiarów pan Jim przeczuwał ze zajmie to agentowi dobrych kilka dni. Za trzy dni jednak odwiedził agenta zobaczyć jak mu idzie. Ku jego zdziwieniu ujrzał agenta jak sobie spal w najlepsze na drogocennym perskim dywanie w salonie. Twarz agent przybrała anielski wygląd jak kogoś kto sumiennie wypełnił swoje zobowiązania wobec innych. Biedy gość- pomyślał sir Jim. Jak bardzo musiał się namęczyć żeby sporządzić ta cala listę rzeczy która znajdowała się przed nim. Jestem pewien ze nie zmarnował on czasu tutaj. Podniósł listę i spojrzał na nią. Widniał na niej: sześć butelek whisky, następnie widoczny był kleks i czyjś charakter pisma – tańczące i wirujące meble.

Kto go uderzył w twarz

W momencie w którym pociąg przekroczył granice Francji w przedziale znajdowały sie cztery osoby: oficer gestapo który myślał o wszystkich zbrodniach które popełnił spoglądając pół zamkniętymi oczami na towarzyszy podroży i myśląc sobie jakie przyrządy tortur zastosowałby gdyby miał tylko szanse. Polak, członek ruchu oporu który właśnie w tym momencie przechodził wielkie katusze aby moc odczytać francuskie wiadomości w gazecie. Miał on zamiar przemycić się do Wielkiej Brytanii gdzie chciał wspomagać rodaku wałczących za sprawę. Była tu również pewna piękna włoszka która udawała ze jest zainteresowana zmieniająca się sceneria. Używam tu celowo słowa udawała ponieważ tak naprawdę interesowało ją cos zupełnie innego. Właściwie to powinienem użyć sformułowania ktoś inny, a mianowicie czwarty kompan podroży. Był nim przystojny Francuz który myślał jak tu uwieść dziewczynę. Nie obawiaj się moja droga – szepnął jej do ucha. Kiedy cie pocałuje zgaszę papierosa. Włoszka natomiast nie przepadała za publicznym caplowaniem się. Kiedy pociąg wjechał do tunelu nagle w przedziale zrobiło się bardzo ciemno. Można wówczas było usłyszeć namiętny pocałunek a także dźwięk uderzenia w policzek następujący bezpośrednio po pocałunku. Jak pociąg się wynurzył z tunelu faszysta przetarł swa twarz i pomyślał: Jakież to wkurzające, Francuz pocałował dziewczynę a to właśnie ja otrzymałem policzek, czemu? Francuz pomyślał: w końcu ja pocałowałem. Dziewczyna pomyślała: rzeczywiście dobrze całuje. Polak pomyślał: Szkoda ze tunel był tak krótki, strzeliłbym faszystę w mordę jeszcze raz!

Komputer

Jak wiadomo komputer są w stanie rozwiązywać skomplikowane zadania matematyczne, odpowiadać na pytania, tłumaczyć artykuły, i mnóstwo innych rzeczy. Pewnego dnia pułkownik Marshall otrzymał komputer który był ponoć w stanie rozwiązywać wszelakie problemy strategiczne. Pułkownik był z tego powodu bardzo zadowolony ponieważ od pewnego czasu głowił się nad pewnym strategicznym problemem i już miał stracić cierpliwość kiedy nadeszła nieoczekiwana pomoc. Od razu uruchomiono komputer. W około 10 minut pułkownik przedstawił aktualna sytuacje. Wyglądała ona następująco: Wróg otworzył ogień od południa. Zauważono dziesięć niemieckich czołgów na lini wzgórza, dwa samoloty wroga zostały zestrzelone. Ostatecznie pułkownik przedstawił pytanie: Czy powinienem zaatakować, czy się wycofać? Komputer podjął natychmiastowe obliczenia. Oficerowie którzy zgromadzili się wokół stołu widzieli jak duża liczba świateł miga i słyszeli zgrzyt wszystkich trybów w mechanizmie jak komputer pracował z niesłychaną prędkością. Ostatecznie pojawiła się odpowiedz: Tak jest. Twarz pułkownika zrobiła sie czerwona i wykrzyknął: Tak, co?! Komputer ponownie zabrał się do roboty, lecz minęło około pół godziny zanim pojawiła się kolejna odpowiedz: Tak jest, panie pułkowniku!